Dziwny to był dzień, straszny po nim czuję niepokój. Wszak kolejne zmiany i kolejne odejścia nie nastrajają optymistycznie. Zmiany zmianami, to w sumie tylko walka z bezlitosną materią i słupkami, za to ludzi żal. Szkoda mi T., porządny z niego chłop, zawsze był fer w stosunku do mnie, a teraz go już nie będzie. Strasznie parszywe to życie. W takich chwilach sobie uświadamiam że do każdej z tych osób się przywiązuje. To tak jak w rodzinie, jednego lubisz bardziej, kogoś innego mniej, ale tak czy siak przez miesiące współpracy staje Ci się jakiś bliższy. Może nie nawiązaliśmy prywatnie jakiejś bardzo bliskiej więzi, tak czy siak praca z nim była generalnie bezstresowa i całkiem sympatyczna. Powodzenia T. będę trzymał za Ciebie kciuki. Cytując klasyka, "gdzieś pod koniec dnia", będziemy mieli w d... słupki, będziemy pamiętać o ludziach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz