poniedziałek, 21 stycznia 2013

Coś pozytywnego...

Miałem ćwiczyć mięśnie, ale nie mam sił w witkach. Tak samo jak miałem ćwiczyć 3D ale zasypiam i nie chce mi się o tym myśleć. Tak samo jak miałem być na firmowym piwie, ale okazało się, że firma nie ma ochoty się integrować. Też już nie mam ochoty.

Wieczór mimo wszystko minął miło. Wyprawa z Aniusią do knajpy na kawę/herbatę/piwo była super pomysłem. Tak samo jak fajną zabawą było zrywanie płatów lodu z samochodu i rzucanie się nim. Było bardzo sympatycznie.

Idę spać, jutro wczesna pobudka, bo już na 8 angielski. Fajne lekcje, na miejscu, prawie za darmo...ale też się nikomu nie chce na niego chodzić. Dziwna ta firma.

Coś pozytywnego... dla Was, bo wątpię że komuś chcę się czegoś mniej niż mi dzisiaj. Więc musicie czuć się pozytywnie. Jutro Wam mentalnie dokopie ;) Dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz