poniedziałek, 28 stycznia 2013

Drzwi

Zawsze była ze mną, ale pewnego razu zniknęła. Nawet nie trzasnęła drzwiami. Po prostu... odeszła. Nie wiem nawet kiedy i gdzie.  Czy unosiła się w powietrzu woń wiosny, czy zapach siarczystego mrozu mieszanego z dymem z kominów. Nie wiem. Może nie dbałem o nią wystarczająco? Może ją zbytnio wykorzystywałem, albo nie zwracałem na nią uwagi? Patrzyłem potem czasem w lustro, zastanawiając się jak samemu żyć, kiedy dotychczas wszystko robiliśmy razem. Tak mi jej brakowało. Nie wiem nawet gdzie poszła, może wyjechała...a może coś jej się stało? I nagle powróciła, tak samo jak odeszła. Nie wiem nawet kiedy. Stanęła w drzwiach, strzepnęła lekko kurz z ramion i uśmiechnęła się od ucha do ucha, aż zrobiło mi się ciepło na sercu. Powróciła tak jak dawniej, trochę szalona, trochę zadziorna, pełna energii, z poprzestawianym szykiem dnia i nocy. Strasznie się ucieszyłem, że znowu jest ze mną, ale poczułem jak kiełkują we mnie nagromadzone przez miesiące smutek, lęk, niemoc które nagle wyrwały się z drapieżnością z gardła zlepiając się w obrzydliwą masę słów - Gdzie byłaś, dziwko? - zapytałem. Nie odpowiedziała, zrobiła tylko niepewnie krok do przodu. Nigdy już mnie nie opuszczaj Pasjo. Bo Cię znajdę i zabiję...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz