wtorek, 26 lutego 2013

Poyerbane to wszystko

Już dawno tak szybko i z taką ulgą nie wchodziłem z pracy. Przez wzgląd na zarwaną noc to był bardzo zły, ciężki, długi i męczący dzień. Jedyne co trzymało mnie przy życiu to świadomość że nie tylko ja się męczę co zostało udokumentowane odbiciem policzka na tablecie A. :D Sama końcówka lepsza nie była, bo znów ukazała ile są ważne słowa i deklaracje gdy wpadają pod TIR-a rzeczywistości. Miazga, tył z przodu i mózg na silniku. Słaby widok. Żeby tego było mało na wpół żywy spędziłem ponad 2h na fotelu, słuchając kolejnych wykładów w szkole rodzenia. Cóż, przeżyłem ten cały dzisiejszy koszmar, wypada iść spać z nadzieją że jutrzejszy dzień będzie łatwiejszy i bardziej normalny. Czego sobie i koleżance A. życzę ;)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz