czwartek, 21 lutego 2013

Uwaga! Piszę!

Tylko o czym? O tym, że znów ledwo drewno się pali i w domu 16 stopni? A może znów o pracy, w której coraz większy ścisk ze zleceniami? Czy o tym że oglądałem film jak myć małego człowieka (nota bene czemu każdy jego podzespół myje się innym środkiem czyszczącym)? Takie codzienne tematy bez morału. A może o blogu kumpla chorego na stwardnienie rozsiane? Ciężki temat, "na potem". To będzie o książce. Od szefa dostałem książkę o zwierzętach: "Dlaczego mrówkojady boją się mrówek?" Ciekawa lektura, z bardziej zadziwiających rozdziałów można wynotować "Dlaczego pingwini ciskają swoimi odchodami", "Dlaczego sępy robią pod siebie", "Który z ptaków zadeptuje swoje ofiary" czy "Na czym polega ocieractwo genitalne". Ot, ładna, mała różowa książeczką. Polecam, jeżeli ktoś ma ochotę poznać przyrodę z trochę innej strony. Można nawet się pośmiać. Książka jest tak samo zaskakująca jak osoba która mi ją sprezentowała. Zdaje się, że nasza praca wcale nie będzie taka dramatyczna jak wszyscy myśleli. T. zaskakuje coraz bardziej pozytywnie i daje się lubić. Jeżeli już o pracy to dostałem za zadanie zaprojektować stronę sprzedającą pewne soczki dla najmłodszych, nafaszerowane konserwantami. Ciekawe i wymagające graficznie zajęcie, jak zazwyczaj mam nadzieję że się na nim nie wyłożę. Trochę przerażają mnie kolejne miesiące. Coraz większe ciśnienie w pracy i coraz większe oczekiwanie w domu. Ciekaw jestem ile nocy z kolei zarwę aż moja kreatywność i zdolność do myślenia spadnie do poziomu -123 stopni Fahrenheita. Pytania, wątpliwości i liczne gwozdki zagwozdki. Ot, luty!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz