Zrobiłem wszystko i nie ogarniam co ze sobą zrobić. Obym jutro miał podobne problemy. Nawet nie mam weny żeby pisać. Dziwny stan, mam czas, a nie wiem co z nim zrobić. W tle leci jakiś kogel mogel muzyczny, najpierw instrumentalne Final Countdown, potem muzyka z Władcy, teraz znów M. zapodał Final Countdown ale już w wersji oryginalnej. Mimo pewnych problemów i lęków, na temat których nie będę się tu rozwodził, nastrój mam dosyć dobry. To pewnie za sprawą utrzymującej się w organizmie mieszanki antybiotyku i innych leków którymi faszeruje się już od ponad tygodnia. Trochę tego zeżarłem i teraz to ze mnie wyłazi. Zobaczymy do kiedy dobry humor będzie się utrzymywał. Niestety prędzej czy później wszystkie lęki się zmaterializują i wylezą niczym zombie spod ziemi. Jedyne co mnie cieszy to fakt że większość problemów rozwiązuje się samych. Mam nadzieję że i teraz tak będzie. Shotgun nabity, czekam na zombie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz