sobota, 27 października 2012

Ab(b)y...

On samego rana trwają prace nad nową identyfikacją firmy. Duże wyzwanie, duże emocje. W głośnikach niewinnie brzmi Abba:

The winner takes it all
The loser standing small
Beside the victory
That's a destiny

The winner takes it al! Ale nie chodzi tu o jakąś chorą rywalizację między znajomymi z R. Spokojnie, nie mieszkamy przecież w W.! Nie chodzi nawet o rywalizację z W. O dziwo. Nie tym razem. Wygrana to nie zajęcie pierwszego miejsca. To walka o rozwój, nowe umiejętności. O wygranie z tą cholerną, wcale nie łatwą, ale jakże kreatywną  materią. Pokochałem te kulki od pierwszego spojrzenia. Muszę wygrać ze samym sobą. Największą wygraną jest głęboka duma z wykonanej pracy.

The winner takes it all...