wtorek, 20 listopada 2012

Kolejny zwykły dzień

Zwykły dzień. Dworzec w Pszczynie. Mglisto i wilgotno. Wjeżdżają pociągi. Najpierw do Katowic. Szczęśliwcy którzy stali na peronie wchodzą do środka. Biegnie jakaś dziewczyna - zupełnie na oślep, jakby miała nadzieję że jeszcze zdąży. Może jednak..może...może bzzzzzzzzz psssssssss... Drzwi się zamknęły. Jeszcze biegnie z rozpędu, jakby nie wierzyła że już nie ma po co biec. Skręciła za parawan. Na dworcu długo oczekiwany remont. Wjeżdża pociąg do Wrocławia. Pani puściła gila na peron. Wsiadam z przypadkowymi osobami do środka. Jak zwykle. Gorąco. Gorąco jak nie jest mroźnie, a jak będzie mroźnie to znów będzie zimno. Nigdy się nie nauczą. Wsiadam. Grzejnik opala mi bluzę i łokieć. Suche powietrze gwałci mi nozdrza. Otwierają się drzwi z przedziału. Wbiega energicznie ładna Pani konduktor z młodym kolegą. Pip, pip. Skanują bilety. Sprawdzają chłopka dwa siedzenia dalej. Pan ma nieważny bilet - mówi konduktor. Jest na pociąg regio, a to jest interegio. - Ale pociąg do Katowic to regio - słychać konsternacje w głosie pasażera. - Ale to jest pociąg do Wrocławia przez Rybnik - odpowiada konduktor. - O kur.... Konduktor poradził żeby wysiadł w Żorach. - Trzeba było wysiąść w Pszczynie - mówi przypadkowa kobieta bok. Miałby Pan pociąg do Katowic 7:17. Trzeba było wysiąść w Pszczynie. Powtórzyła jeszcze kilka razy od odstępie paru minut. Już się we mnie zagotowała krew, przecież jakby wiedział że źle usiadł to by wysiadł. - Musi Pan jechać do Rybnika i dopiero do Katowic - poradziła chyba sama nie wiedząc co mówi. Przecież z Żor ma dużo szybciej i bliżej. Chciałem to powiedzieć, ale bym musiał wstawać i leźć do niego, a mi się nie chciało. Nie lubię mówić niepytany. Rybnik. Chłopak ładnie podziękował za radę i wysiadł. Na peronie widzę znane mi twarze. Dawno mnie tu nie było. Uwielbiam te ciche, spokojne, zaspane, lekko mgliste poranki. Niestety zaczął się już dzień.